2017-02-16

Frankowo - urodzinowo

nie wiem kiedy to sie stało, jak nasz synek skończył 3 latka! Urodziny byłko pod nazwa trzech bajek psi patrol, strażak sam oraz oktonauci. To sa ulubione bajki Franka, dostał zabawkę strażaka i pieski z psiego patrolu. A ja zrobiłam mu tort z bohaterami oktonautów. Normalnie ryczałam jak bóbr w momencie gdy niosłam tort.. wzruszyłam się bardzo. Tyle starań z mojej strony żevby zobaczyć ten nieśmiały uśmiech i zaskoczenie na twarzy synka. Uczucie nie do opisania!Szkoda tylko, że ten malutki - duzy glutek już nie chce się do mnie tak bardoz przytulać. czemu dzieci z tego wyrastają?





2017-01-30

kawcia

tak tak, każdy chyba wie jak ja uwielbiam kawę :-) dostałam takową na urodziny i dziś dopiero celebrowałam jej otwarcie. Była pycha. noo oprocz małej przygody - Franuś cośtam mącił przy stole i wylał mi całą... no cóż - zrobiłam sobie drugą. Ale nieźle się zagotowałam kiedy moja kawa płynęła po stole i podłodze.. na szczęście zdarzyło mu sie to pierwzy raz.  Niby drugi ale raz tylko troche mu się rozlało więc tamtego nie uznaje :P ale pamietam.. bo miałam mniej do wypicia hehe..
Smacznego!

2017-01-24

Dzień Babci i Dzień Dziadka

To wyjątkowy dzień dla naszych rodziców - w końcu są już od jakiegoś czasu dziadkami. W tym roku taki bardziej świadomy dzień dla Franka więc chciałam go jakoś przygotować. Ale musiałam być ostrożna - bo w tygodniu przed dniem babci i dziadka odwiedzały nas babcie - a Franio luuubi się chwalić co nowego umie.. I tak oto szykowanie nastąpiło w piątek o 18 - 20 stycznia.. tak tak mało czasu. Koncepcje miałam. Zaśpiewałam  Frankowi dwie piosenki  :
 "Kochana Babciu gdy będę duży to ci przywiozę małpeczkę z podróży, długim ogonkiem to zwinne zwierze, będzie za ciebie zmywac talerze!"  
oraz 
"Kochany Dziadku gdy będę duży to ci przywiozę wielbłąda z podróży, na jego grzbiecie wygodnie siądziesz, aby do pracy mknąć na wielbłądzie!"
I w sobote rano znowu mu spiewałam, i niby załapał ale stronił od śpiewania.. do czasu aż mu powiedziałam, że taka skończy jeść sniadanie i jedziemy do babci! Ale się zagotował. przeciez on jeszcze nie umie piosenki o małpce! i raz dwa trzy i już potrafił! ale jestem dumna.
A babcie? Zachwycone! Dziadkowie chyba też.  A w prezencie dostali certyfikaty. Tez zrobienie zdjęcia Frankowi-  bez problemu, ale Przemkowi żeby było nieporuszone - graniczy z cudem - zwłaszcza ze chciałam żeby trzymał kwiatka. Jako - tako mi sie udało.


Myślę, że to były niezapomniane święta babci i dziadka dla naszych rodziców! :-)

2017-01-16

reklamacje

Dziś chciałam napisac historię o moim starszym synku Franiu. Jest to bardzo mądry i grzeczny chłopczyk - w to nie wątpie! jednak boi sie przebierańców takich ja duże misie  no i Mikołaja .. Od listopada probowałam go oswoić z myślą, że w święta taki jegomość zagości u nas w mieszkaniu. No i przyszedł. Franek baardoz przerażony, zacisnął zęby zobaczył woerek pełen prezentów i wpuścił, czewonego staruszka z brodą. Minęło już trochę a nadal Franek wspomina świętego mikołaja. ale w bardoz śmiesznych m omentach. Na przyklad jak cos wymysli ze chce  - to  "mamo zadzwoń do mikołaja żeby mi kupił"
Ale jest jeszcze jedna zabawna okoliczność wzywania Mikołaja. Ja nazywam to reklamacją.. W mmomencie jak mu zginie zabawka od mikołaja, lub podbierze mu ją brat, zrozpaczony synek biegnie do mnie i lamentujee" jedzimy do mikołaja po drugi samochod"
Dziś mnie  rozlożył na łopatki :) było jeszcze rano ( tak godzina 10 to u nas już południe - hehe) - bawił się klockami i ludzikami. Kazdy z ludzików ma funkcje - jest babcia i Przemek i tak dalej. Kiedy Franek szedł siusiu wział do łazienki kilka ludzików - zdawało mi sie, że dwa. Ale kiedy już wychodził to płakał b o mu jeden zginął. Tłumacze mu, że zostawił pewnie dzie indziej. A że owy ludzik był z zestawu, który własnie dostał od mikołaja zasmucony ze łzami w oczach mówi:

F: No to idziemy do Mikołaja po nowa mame!
Hehe ale mnie to urzekło i zmartwiło - syn chciał nowa mamę, ja mu nie starczam..
Ja: A jak wygladała ta mama?
F: Miała kucyka.
Ja: Ale w co była ubrana?
F: No w piżamke!!
Ja: Jakiego koloru była piżamka?
F: Fioletowego!

I w tym momencie tak sobie myślę.. no tak.. mam kucyka, mam filetowa piżamkę, a on mnie nie widzi.. hmm Ale wiedziałam jedno. Franek  filetowy mówi na różowy! Jego mama miała różową piżamkę.. no nic, okazalo się że owa mamusia leżała w łazience pod szafką.  A oto jego mamusia.. dobrze,. że nie wymienił u mikołaja na nową. bo jeszcze oddałby mnie zamiast tej z klocków.. i dopiero było by mi smutno!


2017-01-13

Sylwestrowe Szaleństwo

Już trochę czasu minęło od Sylwesta, a mnie naszło na wspomnienie. Oczywiście chorowaliśmy.. Po świętach Przemuś wyzdrowiał, za to Franek totalnie się rozłozył i oczywiście dostał kolejny antybiotyk.. o zgrozo.. 
Nie przypuszałam, że będziemy się tak dobrze bawić!!Przygotowałam  pizze i sałatkę, reszta to były kupne słodycze i zagryzki.. I starczyło - nawet zostało na kilka dni :P Co chwilę przeskakiwaliśmy między kanałami - jak zaczynali zamiast spiewać - gadać. Noo i tańcowaliśmy. Franek tak się rozbrykał, nie wiedziałam że aż nabierze takiej odwagi i zacznie eksperymentować co w tańcu jego ciało potrafi. Ale super. Co się zmęczyłam - ten wyciągał mnie na parkiet :) Przemo natomiast po kilku podskokach i wygibasach zafiksował się w zabawę typu berek i tylko uciekał Mezowi i kazał się gonić. Śmiał się przy tym w niebogłosy az mu tchu nie starczało.
niestety zabawa nie trwała długo bo Przemek wziął nas za ręce i kazał się włożyć do łózeczka, a Franek zazyczył sobie swoją kołderke i podusie na naszym łóżku i tak o 21 nasze chłopaki spały wymęczone jak susły. A my - cały wieczór przed nami. i co i co? No jak to! - Tradycyjnie - filmy online hehe.  
Następny dzień był senny dla każdego z nas. Nawet dla dzieci - o dziwo. Do tego stopnia  - że o 18 chłopaki poszły spać. trochę sie obawiałam, że 2 stycznia wstaną o 4 nad ranem, ale nie.. tradycyjne ich  biologiczny zegar obudził ich o 7. 
A Wy jak się bawiliście w Sylwestra? :-) 



2017-01-08

wspomnienie Wigilii

Ta Wigilia wyglądała zupełnie inaczej niż planowałam, niz co roku myśleliśmy spędzać Wigilię. W ogole te Święta były zupełnie inne.
Co roku jeżdzimy w święta do rodziny. Chcemy spędzać wigilię raz u jednych raz u drugich rodziców.  Tak miało być i tym razem. Sytuacja skomplikowała się ponieważ nasi synkowie znowu się rozchilowali. -  w zasadzie choruja w mniejszym lub wiekszym stopniu od listopada. Franek juz w zasadzie miał sie prawie dobrze, ale Przemka dopadła gorączka. więc już przeczuwałam antybiotyk - tak też sie okazało - zapalenie uszu. - kolejne... No nic. Trzeba coś naszykować na święta, bo na pewno ktoś nas odwiedzi i w końcu to święta! W trybie ekspresowym zaczęłam szykować  dania wigilijne i świateczne - tyle o ile. Nie przepadam za rybami więc i Mąż powiedział, że kupi coś dobrego, gotowego. A resztą musiałam się zająć sama.  Chłopakom do rybki ugoowałam ziemniaczki  no i do tego mieli OGÓRKI KISZONE.. no co.. przepadają za nimi, pozatym w chorobie sa bardzo zdrowe.  A poza tym udało mi sie w kilka wieczorów zrobić: gołabki z kapustą i kasza jaglaną, pierogi ruskie, pierogi z mięsem, dla dzieci gar rosołu z kaszki i kurczaka, dla nas bigosu duzo no i jakies tam sałatki. A na słodko.. jak zwykle zaszalałam.. makowiec, babka pomarańczowa, piernik marchewkowy, pierniczki - o ktorych w efekcie zapomnialam i dopiero na sylwestra je jedliśmy.. no i na wigili zagościły też racuchy - z tradycyjnym pieniążkiem na szczęście. Pozatym mieliśmy trochę śledzi od mam. Nie było źle.
A nastroj na Wigilii? Wyjątkowy - nasz, pełen wzruszenia i miłości. Nie spodziewałam się, że będzie aż taka moc! Po na prawde wspólnej pięknej kolacji bawilismy się wszyscy, dzieci były wyjątkowo zgodne, bez kłotni. Było cudownie :-)


2017-01-03

urodziny...

Miałam pisac raz tygodniowo - ale to minimu. Wiadomo, na początku zawsze jest  tzw. zatrzęsienie, a potem coraz rzadziej i rzadziej.. - oby nie!
Dziś są moje urodziny. Początek dnia i naszło mnie  - czy dużo w życiu osiągnęłam? To zalezy. Z jednej strony czuję sie życiowym nieudacznikiem - bezrobotna, bez perspektywy dobrze płatnej pracy,bez pomysłu na siebie. Boję się zainwestowac na jakieś szkoły - że znowu okaże się to pomyłką i nic z tej branży nie znajde i znów wszystko na marne.. - wiem kto nie ryzykuje ten nie zyskuje.. Nie czuje się tez dobrze z myślą, ża miałabym przechodzić super cool korpo rozmowy kwalifikacyjne - czuje się z tym źle..
Z drugiej strony jeetem dumna i spełniona. Ciesze się, że założyłam rodzinę i mam wspaniałe dzieci. i że mam je dosyć młodo - jak na dzisiejsze statystyki.. Uwielbiam szyć, uwielbiam różne diy  - uwielbiam tworzyć coś dla domu i dla moich dzieci!Mam w tym jedno ograniczenie  tylko - finansowe 0 bo jako bezrobotna nielubię generowac kosztów na moja "głupoty" - ale i tak tworze cos z niczego.. Jedyne co to dopracowuje do perfekcji bycie dobra gospodynią domową. Kocham to co robię, kocham wychowywać moje dzieci - choć nie zawsze jest łatwo, kocham dbac o dom. Tak czasem dopada mnie ogromny leń ale czuję, że spelniam sie w tej sferze i że osiągnęłam wiele!